Znów kolejny dzień w szkole, pomyślałam i powoli wstałam z łóżka, chodź strasznie mi się nie chciało, to dziś miałyśmy iść na imprezę do Michała - były jego urodziny. Wyciągnęłam ubrania i poszłam się ubrać, w domu zjadłam śniadanie wzięłam torbę i wyszłam do szkoły. Na rogu czekała moja najlepsza przyjaciółka, przywitałam się z nią i razem ruszyłyśmy w stronę przystanku.
- Weronika dobrze się czujesz? - zapytała przyjaciółka
- Nie, trochę mnie brzuch boli i niedobrze mi jest.
- To lepiej idź do domu.
- Nie pewnie się czymś strułam, przejdzie. A o której idziemy do chłopaków?
- O 15 dlatego musimy pośpieszyć się ze szkoły
- Dobra, chodź bo bus jedzie.
Obie weszłyśmy do autobusu i usiadłyśmy na wolnych miejscach. W szkole byłyśmy przed 8:00, od razu poszliśmy pod klasę z chemii. Po niedługim czasie był dzwonek i od razu przyszła Pani a ja poczułam się jeszcze gorzej. Nie umiałam skupić się na lekcji i strasznie chciało mi się wymiotować. Pani zauważyła że jest ze mną coś nie tak bo zapytała co się dzieje ale zbyłam ją czymś. Potem jakoś mi to przeszło i lekcje też dość szybko minęły. Ze szkoły odbierał nas mój tata dlatego w domu byłyśmy szybko. Po 15 minutach byłam gotowa i czekałam na Agnieszkę.
O 15:05 byłyśmy u Michała
- Hej, Wszystkiego Najlepszego
- Hej dziewczyny. Dzięki
Chłopacy poszli przygotować drinki a myśmy poszły do łazienki. Dalej nie czułam się dobrze, cały czas mnie mdliło i brzuch bolał mnie coraz bardziej. Po 10 minutach wróciłyśmy do Michała i Patryka. Na początku zaczęliśmy tańczyć jednak po chwili pobiegłam do łazienki i wymiotowałam. Przyjaciółka cały czas przy mnie była zresztą Michał też.
- Chcesz jakiejś herbaty, mięty, wody? - zapytał z troską chłopak
- Nie, chce tylko jechać do domu.
- Już? Tak szybko? - przyjaciółka nie była zadowolona
- Źle się czuję.
- To może połóż się a ja ci jednak zaparzę herbaty?
Nie zdążyłam odpowiedzieć bo znów zaczęłam wymiotować. Kolega przyłożył mi mokry ręcznik na szyję. Usiadłam na zimnej podłodze i przez chwilę tak siedziałam.
- Dobra, ja się zbieram do domu. Przepraszam, że zepsułam Ci urodziny.
- Nic nie nie stało Werka.
Powoli wstałam i chciałam wyjść z łazienki jednak przed moimi oczami pojawiły się mroczki a ja upadłam na ziemie. Chyba zemdlałam
*** Z perspektywy Michała ***
- Weronika co Ci jest?
- Aga dzwoń po karetkę szybko
- Już!
Aga odeszła na bok a ja byłem cały czas przy Werce i cały czas do niej mówiłam.
Po kilku minutach było pogotowanie.
- Dzień Dobry co się stało? - zapytał lekarz z pogotowia
- Koleżanka zemdlała.
- Dobrze Martyna saturacja Tomek ciśnienie. Ile czasu minęło od omdlenia.
- Nie wiem może 10 minut temu. Nie wiem. Co jej jest?
- Miała wcześniej jakieś objawy?
- Tak wymiotowała i bolał ją brzuch.
- Od kiedy dokładnie?
- Od rana. - wtrąciłam Agnieszka
W tym momencie Werka zaczęła się budzić.
- Halo słyszysz mnie? - zapytał jeden z ratowników
- Tak, co się stało? - zapytała zdezorientowana i próbowała podnieść się z ziemi.
- Leż spokojnie. Zemdlałaś. Boli Cię coś?
- Brzuch i głowa.
- Miesiączkujesz regularnie?
- Nie. Teraz mi się spóźnia drugi tydzień
- A może jesteś w ciąży?
- Nie, to niemożliwe. Na pewno nie.
- Dobrze, zabieramy się do szpitala. Tam zrobią Ci dokładne badania.
- Nie ja się nie zgadzam. Mogę odmówić prawda? - zapytała Werka z przekonaniem
- Tak, to prawda. Podpisz tylko tu.
Weronika podpisała potrzebne dokumenty a ratownicy pojechali. Dziewczyny też się zbierały do domu.
Tata gdy mnie zobaczył stwierdził, że się upiłam i mam iść do siebie.
Następnego dnia objawy dalej nie minęły, ale do szkoły musiałam jechać, bo tata był dalej przekonany, że to tylko z upicia się na wczorajszej imprezie.
Rodzice zawieźli mnie do szkoły, a tam czekała już moja przyjaciółka.
- Werka a ty dalej się tak czujesz?
- Nawet mi nie gadaj.
- A może, ty no wiesz.
- Co?
- No może ty w ciąży jesteś?
- Nieee to nie może być prawda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz