Dziś miałam ciężki dyżur, miałam ochotę iść spać, 2 dni pod rząd nie spać to jest coś. Jeszcze jutro mam mieć nową stażystkę. Zeszłam na dół odprowadzić pacjentkę na badania i na chwilę weszłam do bufetu, zamówiłam kawę i kawałek ciastka. porozmawiałam trochę z Panią Izą i skierowałam się do swojego gabinetu. Do tego wszystkiego bolała mnie głowa i było mi duszno, nie wiedzieć dlaczego. Ubrałam się zamknęłam gabinet skierowałam się w stronę wyjścia. Wychodząc ze szpitala zauważyłam nastolatkę, była skulona, trzymała się za brzuch, włosy miała spięta ale głowę miała skuloną.
- Hej, co Ci jest?
-Słyszysz mnie? Jak się nazywasz?
Dziewczyna nie odpowiadała, nadal się nie poruszyła. Było słychać, że płacze
- Boli cię coś?
- Jestem lekarzem, pomogę Ci. Spójrz na mnie.
Wtedy powoli podniosła głowę i spojrzała na mnie,Minę miała niewyraźną, oczy popuchnięte od płaczu widać, że bolało ją od dawna. Była bardzo blada, miała małe oczy. Widać, że nie jest w stanie nic powiedzieć, jednak próbowałam zawiązać z nią kontakt.
- Jak masz na imię? Boli Cię coś?
Już chciała coś powiedzieć, jednak skrzywiła się jeszcze bardziej z bólu i ścisnęła ręce bardziej brzucha. Widać było, że bardzo cierpiała.
- Choć do gabinetu pomogę ci wstać.
- Nie, nic mi się jest - odpowiedziała cichutko
- Ale widać, że coś ci jest. Tu jest szpital pomożemy Ci, daj sobie pomóc. Powiedz jak masz na imię?
- Martyna
- Choć Martyna, pójdziemy do szpitala i tam Cię zbadam. Dam Ci coś przeciwbólowego. Choć.
- Dasz radę sama wstać?
Pokiwała twierdząco głową, więc powoli podniosłam ją, jednak ona nie była wstanie trzymać się na własnych siłach, prawię upadła. Szybko wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do dr. Łukasza który miał dyżur na izbie. Po chwili przyjechał Łukasz razem z pielęgniarką. Lekarz sam podniósł ją i położyła na łóżku, dalej leżała skulona. Prędko przewieźliśmy ją na izbę przyjęć a tam zrobiliśmy jej wkłucie i podaliśmy leki, które powinny pomóc, dostała też kroplówkę i sól fizjologiczną. Siedziałam tam razem z dr. Łukaszem na izbie, do domu mi się nie śpieszyło.
- Marta dobrze się czujesz?
- Tak.
- Blado wyglądasz.
- Nic mi nie jest. Zwykła grypa pewnie.
- Zrobię Ci gorącej herbaty.
- Dzięki.
Czułam, że coraz gorzej mi się oddycha i bardziej duszno mi jest.
- Zaraz przyjdę.
Oznajmiłam Łukaszowi i wyszłam na chwilę przed szpital, usiadłam na pobliskiej ławce i zaczęłam głęboko oddychać. Po chwili czułam się już lepiej i wróciłam do środka. Usiadłam na krześle obok lekarza i zaczęłam pić ciepłą herbatę. Jak skończyła się już kroplówka postanowiliśmy zbadać Martynę.
Oboje wstaliśmy ja najpierw przeprowadziłam z nią wywiad.
- Już lepiej?
- Tak dziękuje.
- Dobra, a teraz co cię boli?
- Brzuch
- Od kiedy?
- Od 2 tygodni, ale jeszcze szło jakoś wytrzymać. A od 3 dni jestem cały czas na proszkach i nic nie pomaga.
- Czemu wcześniej nie przyszłaś? A mama?
- Z mamą nie rozmawiam, znaczy tak rozmawiamy ze sobą ale nie mamy dobrego kontaktu. Myślałam, że samo przejdzie.
- Oj Martyna, a miesiączka jak?
- Regularna ale bardzo bolesna.
-Dobrze, teraz pan doktor cię zbada.
- Łukasz zbadaj ją, ja muszę wyjść. - Już miałam odejść, ale on pociągnął mnie za rękę
- Co jest?
- Nic. Zaraz przyjdę
Znów wyszłam na zewnątrz, jednak wiedziałam, że nie dojdę do ławki, dlatego od razu obok wyjścia kucnęłam, schowałam twarz w dłoniach w przymknęłam oczy. Nie wiem, ile przez ile tak byłam chyba długo, po przyszedł lekarz.
- Marta co się dzieję?
- Nic.
- Przecież widzę, jesteś blada, mrużysz oczy, wychodzisz na świeże powietrze.
- Nic takiego, to z przemęczenia.
- Tak, na pewno. - odpowiedział z sarkazmem.
- Mów, co się dzieję.
- Łukasz, nic takiego. Jak z pacjentką?
- No boli ją jeszcze brzuch ale wydaje mi się, że coś jest nie tak ginekologicznie, robiłem USG niestety nic tam nie widać. Jutro się zrobi jak będzie na czczo. Pobraliśmy krew wyniki będą jutro. Ale nie zmieniaj tematu. Nie dam Ci spokoju, wiesz.
- Ale Łukasz.
- Żadne Łukasz, chodź po drodze mi wszystko opowiesz. Chodź
Powoli wstałam i znów to samo, zaczęło kręcić mi się w głowie. Przytrzymałam się ściany, nie uszło to uwadze kolegi. Podtrzymał mnie i zaprowadził na izbę przyjęć. Tam usiadłam i poprosiłam pielęgniarkę o tabletkę na głowę. Martyny już nie było, została przewieziona na oddział. Kolega siedział koło mnie i czekał na wyjaśnienia. Wiedziałam, że mi nie odpuści.
- No to co się dzieję?
- Głowa mnie boli ...
- i?
- Duszno mi się, ciężko mi się oddycha, czasami boli mnie serce, od rana mnie mdli i kręci mi się w głowie.
- uuuuu no to sporo się tego uzbierało.
- to z przemęczenia.
- Tak jasne. Kładź się zbadam Cię.
- Nie, nic mi nie jest.
- No to jak nic Ci nie jest to daj się zbadać.
- Zawsze postawisz na swoim. ?
- Zawsze. Boli Cię coś jeszcze
- Od kilku dni brzuch miałam iść z tym do lekarza, ale wiesz jak to jest.
- Dobra połóż się i odsłoń brzuch.
Zrobiłam to o co poprosił Łukasz, potem mnie osłuchał. Zaczęłam gorzej oddychać, nie umiałam nabrać powietrze. Łukasz dał mi maskę tlenową i pobrał krew. Chciał zostawić mnie na noc w szpitalu jednak ja się uparłam i pojechałam do domu, chciałam pojechać, bo kolega mnie odwiózł, zanim jeszcze wyjechaliśmy spod szpitala poszłam zobaczyć jak się czuje Martyna. Na szczęście już spała.
--------------------------------------- kolejna część niebawem :*