niedziela, 14 września 2014
Dwa w jednym cz. 2
Przyjechaliśmy pod mój blok, Łukasz odprowadził mnie pod same drzwi, napił się razem ze mną herbaty. Pożegnałam się z nim i poszłam do łazienki się odświeżyć, potem poszłam i sypialni i usnęłam. Rano obudziły mnie mdłości, czułam się gorzej niż wczoraj. Teraz wiedziałam, że to nie z przemęczenia, wzięłam coś przeciw wymiotnego jednak wiedziałam, że nie dam rady iść do pracy. Zadzwoniłam do szpitala i powiedziałam, że nie przyjdę. Cały dzień leżałam na kanapie, nic nie jadłam cały czas piłam herbatę. Trochę się zdrzemnęłam, około 10 usłyszałam dzwonek do drzwi otwarłam i zobaczyłam Łukasza.
- Co ty tu robisz?
- Słyszałem, że nie przyjdziesz do pracy, dlatego przyjechałem sprawdzić co się dzieję.
- Nic. Po prostu źle się czuje. Przedzie samo.
- Tak, duszności przejdą same. Chodź jedziemy do szpitala. Nie czekaj, aż poczujesz się tak źle i będziesz musiała jechać karetką.
- Nie martw się. Nie nigdzie nie jadę.
- Niech ci będzie. Dobra ja lecę bo mam dyżur za godzinę.
- No okej.
- Jak by się coś działo to dzwoń.
- Dobrze, będę pamiętała. A mam prośbę.
- Tak?
- Mógłbyś odebrać moje wyniki?
- Jasne, zrobię zdjęcie i prześle Ci mms.
- Okej będę czekała.
Pożegnałam się z Łukaszem buziakiem w policzek i poszłam się położyć, miałam dreszcze. Spojrzałam na zegarek wskazywał 11:40 dlatego wzięłam jeszcze proszki i usnęłam. Spałam długo bo 3 godziny, ale to chyba nie był dobry pomysł, bo poczułam się jeszcze gorzej niż rano. Szybko pobiegłam na łazienki, wymiotowałam. Jak już przestałam wzięłam termometr i zmierzyłam gorączkę. Urządzenie wskazywało 40,5°C. Otworzyłam okno i zaczęłam powoli i głęboko oddychać, jednak to nic nie pomogło. Czułam, że zaraz upadnę, usiadłam na kanapie, sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam po karetkę. Przyjechali po 10 minutach.
- Dzień Dobry to Pani wzywała karetkę?
- Tak ja.
- Co się dzieję?
- Od wczoraj mam duszności, kręci mi się w głowie, czasami boli mnie serce i brzuch, rano doszły do tego wymioty. Myślałam, że to tylko z przemęczenia.
- Dobrze a gorączka?
- Tak. Jak przed chwilą mierzyłam to było 40,5°C
- Okej, Adaś zbadamy Pani ciśnienie, podamy tlen, i wkłucie.
- A miesiączka?
- Nie. zawsze miałam regularnie i bezboleśnie. Choć teraz spóźnia mi się już 2 tydzień.
- A nie jest Pani w ciąży?
- Nie, na 100% nie.
- Piotrek zrobimy jeszcze ekg i zaraz zbadam Pani brzuch.
Po ekg i badaniu lekarz stwierdził, że zabiera mnie do szpitala. Gdy wysiadłam z karetki ujrzałam Łukasza. Wiedziałam, że to musi się tak skończyć. Lekarz wszytko wyjaśnił Łukaszowi a mnie zawieźli na izbę przyjęć. Po wstępnych badaniach zostałam przewieziona na sale, byłam sama na szczęście.
Po godzinie przyszedł Łukasz i pokazał mi moje wyniki badania. Miałam anemie, zapalenie mięśnie sercowego i prawdopodobnie astmę.
- Wyniki masz złe. Bardzo złe
- Łukasz daj mi spokój, wiem i nie chce o tym myśleć.
- Przejdziesz jeszcze dodatkowe badania.
- Jakie?
- Ginekologiczne i jeszcze badania krwi, bo coś się nie zgadza. Lekarzowi się to po prostu nie podoba.
- A kto jest moim lekarzem prowadzącym.
- dr. Piotr i ja.
- A co jest nie tak?
- Nie wiem dokładnie.
- Łukasz powiedz co mi jest. Ja chce wiedzieć.
- Masz nadmiar krwinek białych. Ale wiesz, że to o niczym nie świadczy.
Nic nie powiedziałam, tylko zakryłam twarz w dłoniach i modliłam się, żeby to nie było to.
- A co z Martyną - próbowałam zmienić temat.
- Wszystko okej. dostała leki na przepuklinę. Niestety to nie wszystko. Prawdopodobnie ma zapalenie żołądka, ale jeszcze nie wiadomo.
- Okej dzięki, pozdrów ją ode mnie.
- Dobra, a ty się nie przejmuj na pewno wszystko będzie dobrze.
Nie byłam w stanie odpowiedzieć, po moim policzku spłynęła samotna łza, szybko ją otarłam. Znów nie umiałam nabrać powietrza. Łukasz założył mi maskę tlenową i siedział przy mnie. Po chwili uspokojenia, zapytałam.
- Ile będę musiała czekać na wyniki?
- Wiesz co trudno powiedzieć. Wydaje mi się, że około 2 godziny.
Nic nie odpowiedziałam tylko wtuliłam się z Łukasza. Ona zagarnął mnie ramionami i mocno przytulił. Czułam się bezpieczna. Po niedługim czasie przyszedł Damian z wziął mnie na badania. Na szczęście tam nic nie wyszło, trochę z nim pogadałam i stwierdziłam, że muszę zajrzeć do mojej pacjentki. Obok Martyny siedział jej chłopak tak przynajmniej wywnioskowałam dlatego, że się całowali. Wróciłam do sali i położyłam się na łóżku. Po godzinie przyszedł Łukasz, ja już nie miałam siły,
- A co jeżeli mam bia...?
- Nawet tak nie myśl Marta. Słyszysz?
Podniósł moją głowę do góry, patrzyliśmy sobie w oczy przez dłuższą chwilę. Potem Łukasz złożył delikatny pocałunek na moich ustach a ja to odwzajemniłam.
- Przepraszam.
- Nie przepraszaj. Tego mi było potrzeba. A to nawet miłe było. - Uśmiechnęłam się do niego.
Łukasz uśmiechnął się do mnie cwaniacko i wyszedł a ja zostałam sama i zastanawiałam się nad tym co właśnie zrobiliśmy. Po pół godziny przyszedł Piotrek i oznajmił jednak, że nie mam białaczki. To tylko zapalenie. Następne badania potwierdziły astmę, czego się nie spodziewałam. Po tygodniu dostałam wypis, receptę i zwolnienie na dwa tygodnie z pracy. Z Łukaszem spędzaliśmy coraz to więcej czasu, świetnie się dogadywaliśmy.
A co do sprawy Martynki to okazało się, że ma przepuklinę, na szczęście nie trzeba było operować a codo zapalenia żołądka to lekarze mieli racje. Po 2 tygodniach dziewczyna wyszła do domu niestety musi cały czas pojawiać się na kontrolach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)